//Demony Zdzisława Beksińskiego

Demony Zdzisława Beksińskiego

Zdzisław Beksiński zapisał się w historii polskiej sztuki jako jeden z najciekawszych, ale i wzbudzających najwięcej kontrowersji artystów. Charakterystyczna dla jego twórczości była fascynacja fantasmagorycznymi wizjami ciemnych krain, światem demonów i potworów, atmosferą grozy i tajemnicy. Zło, którego nie da się pokonać, bo zawsze posiada drugie dno, ciemne krainy to była rzeczywistość, w której obracał się Zdzisław Beksiński.

Zdzisław Beksiński urodził się 24 lutego 1929 roku w Sanoku. Od dzieciństwa dużo rysował, marzył o karierze filmowca, ale ojciec przekonał go do studiowania architektury. Po studiach rozpoczął pracę w sanockim “Autosanie”. Czas na realizację pasji artystycznych – zajmował się wtedy awangardową fotografią – dzielił z pracą w fabryce, gdzie projektował nadwozia prototypowych autobusów. Jego projekty były jednak zbyt innowacyjne, żaden pojazd projektu Beksińskiego nie wyjechał na drogi.

Na pierwszej wystawie fotograficznej prace Beksińskiego wywołały sensację, po wystawie jego rysunków, z których wiele ocierało się o sadystyczną pornografię, okrzyknięto go skandalistą. Atmosfera mroku i okrucieństwa zgęstniała jeszcze na późniejszych działach malarskich Zdzisława Beksińskiego, zwłaszcza od końca lat 60., kiedy powstawały dzieła z najbardziej znanego okresu jego twórczości nazywanego “fantastycznym”. To obrazy wypełnione mrocznymi wizjami. Przedstawiają mgliste krajobrazy, rozpadające się trumny, tłumy szkieletów wychodzących z grobów, krzyże oplecione strzępami ludzkiego ciała, pełzające stwory bez głów, ruiny miast, oceany krwi.

Wymowę obrazów Beksińskiego próbowano łączyć z koszmarem wojny, którą przeżył jako dziecko w Sanoku, ale sam artysta odżegnywał się od takich interpretacji. Dzięki wystawom organizowanym m.in. przez Janusza Boguckiego, Beksiński stał się znany, zaczął zarabiać coraz większe pieniądze. Jednocześnie żył jak samotnik, nie utrzymywał prawie kontaktów ze środowiskiem artystycznym. Niemal nigdy nie podróżował, jego życie upływało przed sztalugami i przy słuchaniu muzyki.

Decyzja ówczesnych władz Sanoka o przeznaczeniu do rozbiórki domu rodzinnego Beksińskich spowodowała, że w 1977 roku artysta przeniósł się z żoną i synem Tomaszem do Warszawy, gdzie zamieszkali na osiedlu Służew nad Dolinką, on z żoną w jednym bloku, a w sąsiednim – ich syn.

“Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna” wskazujące, że problemy Tomka związane były z jego relacjami z ojcem, z pewnego rodzaju emocjonalnym chłodem, dystansem, jakim Beksiński senior odgradzał się od innych ludzi. Za parawan grzecznej uprzejmości wpuszczał tylko ukochaną żonę – Zofię. Co do syna, to sam przyznawał, że dzieci wzbudzają w nim lęk i z utęsknieniem czekał na czas, gdy będzie mógł traktować Tomka jak przyjaciela, a nie “śliniącego się pulpeta”, którym troszeczkę się brzydził.

Czytaj również:  Wyniki Photographer of the Year 2017

Obsesyjna samotność Beksińskiego seniora, jego lęki, które uniemożliwiały mu podróżowanie, szczelne zamknięcie się w gronie najbliższych domowników, natręctwa, tematyka jego prac, mieściły się w granicach normy społecznej, bo Beksiński senior skanalizował swoje problemy emocjonalne w malarstwie.

Jego dorobek fotograficzny liczący sto kilkadziesiąt fotografii, zachowany wyłącznie w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, należy do najważniejszych osiągnięć fotografii polskiej XX wieku, będąc prekursorskim do body-artu, konceptualizmu i sztuki fotomedialnej, gdyż artysta z założenia starał się przekraczać istniejące kanony w fotografii artystycznej. Beksińskiemu przeszkadzały ograniczenia medialne fotografii i niemożność ingerencji w otrzymany pozytywowy obraz. Ostatnie swoje nadzieje około 1960 roku wiązał jeszcze z fotomontażem, ale projekty nie wyszły poza fazę prób.

Później poświęcił się malarstwu.Duże znacznie dla jego kariery artystycznej miała wystawa w Starej Pomarańczarni w Warszawie zorganizowana przez Janusza Boguckiego w 1964 roku, która spowodowała, że artysta stał się modny i popularny. W katalogu do tej wystawy Bogucki zwrócił uwagę na charakterystyczny styl Beksińskiego oparty na sprzecznych założeniach estetycznych. Od końca lat 60. do początku 70. w jego twórczości pojawiły się motywy religii Dalekiego Wschodu.

Zdzisław Beksiński został zamordowany w swoim mieszkaniu w Warszawie w nocy z 21 na 22 lutego 2005 roku, na kilka dni przed swymi 76. urodzinami. Zabójcą okazał się Robert K., liczący wówczas 19 lat mieszkaniec Wołomina. On sam, jego ojciec, matka i siostry od lat pracowali dla artysty, zajmując się dokonywaniem drobnych napraw i sprzątaniem. Motywem morderstwa miało być to, że Beksiński odmówił udzielenia pożyczki sprawcy. Zabójca zadał malarzowi siedemnaście pchnięć nożem, po czym razem ze swoim 16-letnim kuzynem wyniósł ciało na balkon i usiłował zatrzeć ślady zbrodni (m.in. usuwając ślady krwi).

W 2001 cały dorobek artystyczny Beksiński zapisał w testamencie Muzeum Historycznemu w Sanoku, któremu już za życia przekazał ok. 300 swoich prac. Po śmierci artysty Muzeum otrzymało ok. 20 jego ostatnich obrazów, ok. 1000 zdjęć i grafik, a także cały majątek – mieszkania, lokaty bankowe, sprzęt komputerowy. Zbiory muzeum powiększyły się również o zapisy multimedialne, listy i filmy dokumentujące życie rodzinne twórcy. Muzeum posiada obecnie największą kolekcję dzieł artysty, obejmującą kilka tysięcy obrazów, reliefów, rzeźb, rysunków, grafik i fotografii.

 

Czytaj również:  Ile sztuki w sztuce?