//Hepburn kochała Givenchy

Hepburn kochała Givenchy

Jego nazwisko jest synonimem największej elegancji i wyrafinowania. Najwyraźniej cechy te ma we krwi, w końcu urodził się w rodzinie arystokratycznej. To właśnie on przyczynił się do tego, że Grace Kelly, Jacqueline Kennedy czy jego największa muza, Audrey Hepburn, uchodzą dziś za ikony stylu. Przedstawiamy kilka ciekawostek na temat znanego projektanta.

Reklama

Rodzina widziała go… w roli prawnika. On jednak od zawsze kochał sztukę (jak jego mama i babcia) i to z nią wiązał przyszłość. Już jako 17-latek porzucił rodzinny dom w Beauvais i udał się do Paryża, studiować na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych.

Zanim w 1952 roku założył własny dom mody, fachu uczył się pod okiem Jacquesa Fatha, Roberta Pigueta, Luciena Lelonga (jego kolegami z pracy byli wówczas Christian Dior i Perre Balmain!) oraz Elsy Schiaparelii. Za swojego idola uważał jednak Hiszpana, Cristóbala Balenciagę. „On był moją religią” – w jednym z wywiadów wyznał Givenchy. Obu łączyło zamiłowanie do elegancji i piękna, nawet kosztem funkcjonalności ubrań.

Kiedy dowiedział się, że ma zaprojektować stroje dla Audrey Hepburn do filmu „Sabrina”, był… rozczarowany. Początkowo myślał bowiem, że ubierze inną panią Hepburn – ówczesną gwiazdę kina, Katherine. Kiedy jednak poznał początkującą na wielkim ekranie, Audrey, nie krył zachwytu jej urokiem. To był początek ich wieloletniej współpracy i wielkiej przyjaźni. „Tylko w jego ubraniach jestem sobą” – mawiała ona. „Zdecydowanie różniła się od innych gwiazd filmu, kochała przede wszystkim prostotę – zaznaczał on. Dla Audrey stworzył nie tylko stroje do „Sabriny”, ale i innych filmów, m.in. kultowych dziś: „Śniadania u Tiffany’ego” czy „Zabawnej buzi”. Podobno gwiazda zastrzegła w swoich kontraktach, że kostiumy dla niej może projektować tylko on. Swoje pierwsze perfumy, L’Interdit, stworzył w 1957 roku także z myślą o aktorce.

Pasją Guvenchy są zabytkowe meble. W jego pokaźnej kolekcji można znaleźć zarówno te z czasów panowania Ludwika XIV, jak i z epoki napoleońskiej.

W 1988 roku postanowił założony przez siebie i świetnie prosperujący dom mody sprzedać koncernowi LVMH, zrzeszającemu marki luksusowe. Za sterami stał jednak do 1995 roku. Jego miejsce zajął John Galliano, a on sam przeszedł na emeryturę.

Czytaj również:  Capote wolał Marilyn niż Audrey