//Kim jest Moo Latte

Kim jest Moo Latte

O jego istnieniu i muzyce, którą tworzy dowiedzieliśmy się przy okazji premiery rewelacyjnego remiksu „6 zer” Taco Hemingway’a. Teraz ujawnia swój kolejny, własny materiał. Poznaj brzmienia Moo Latte, w tym zupełnie nową EP-kę „Memo, The Beat Tape”

Reklama

„Myślę, że w jakikolwiek etap dorosłego życia nie wszedłbym, muzyka zawsze sprowadzi mnie do piaskownicy. Dlatego tak inspirującym tematem mojej nowej EP-ki było właśnie dzieciństwo” – mówi.

Brian Massaka Victorsson, choć urodził się w Toruniu, to większość dorosłego życia spędził mieszkając m.in. w Danii i Islandii. Obecnie pracuje i tworzy w Kopenhadze. Zapytany o powód przeprowadzki mówi, że była to dość spontaniczna decyzja. – „W ostatniej klasie liceum, które przygotowywało mnie do studiów na politechnice, zacząłem mieć wątpliwości, czy nie lepiej byłoby poświęcić się muzyce, która towarzyszyła mi przez prawie całe moje życie, także podczas edukacji w szkole muzycznej. Jako gitarzysta otaczałem się gronem najzdolniejszych młodych muzyków toruńskiej sceny, a jeden z nich – ogromnie utalentowany pianista i kompozytor Sebastian Zawadzki, już wtedy studiował w konserwatorium w Odense na wydziale jazzu. Zaproponował mi zdawanie na właśnie tę uczelnię, złożyłem papiery pod koniec grudnia 2011 roku i już na początku stycznia 2012 byłem w Danii by sprawdzić siebie na egzaminach wstępnych. Tak się złożyło, że konserwatorium było zainteresowane moją grą i już po kilku miesiącach kupiłem bilet w jedną stronę”.

Funkcjonuje i tworzy pod pseudonimem Moo Latte. Pytanie zasadnicze – skąd ten pseudonim? – „To gra słowna” – tłumaczy i dodaje, że: „Pseudonim nawiązuje do mojego pochodzenia i temperamentu”. Ojciec Brian’a pochodzi bowiem z Konga. Tam zresztą mieszka znaczna część jego rodziny, jego babcia i kuzynostwo, z którymi utrzymuje kontakt. W przyszłości chciałby zebrać nagrane przez rodzinę materiały i przeobrazić je w album.

Ma na swoim koncie współpracę z Bartoszem Chajdeckim nad ścieżkami dźwiękowymi do takich tytułów jak „Bogowie”, „Chce się żyć” i „Powstanie Warszawskie”, a także seriali „Czasu honoru” i „M jak Miłość”. Działa też z producenckimi kolektywami z Europy i USA – Flow Theodory, Pom Peri Posse, Melody Soul, od niedawna z polskim Himalaya. Nad muzyką i dźwiękami do projektów filmowych pracował już w wieku 18 lat. Szczególnie ceni sobie współpracę z rozmaitymi kolektywami, ponieważ to daje mu swobodę wewnątrz projektu, nie ma poczucia, że jest sztywno związany z jednym zespołem ludzi pozwala mu się rozwijać.

Remiks, na przykład Coldplay’a, to dla Moo Latte powrót do czasów nastoletnich i próba skonfrontowania tych wspomnień z teraźniejszością, a także najmniejszy stopień odpowiedzialności. Daje mu to dużo satysfakcji i możliwości zabawy konwencją.

Warto zapoznać się z jego twórczością i sięgnąć po EP „Memo, The Beat Tape”

Czytaj również:  Wrażliwość na Olśnienie w Normie