//Pod ciemną skórą Filipin

Pod ciemną skórą Filipin

Filipiny to kraj niełatwy dla podróżnika i reportażysty: dwunasty na świecie pod względem liczby ludności, rozłożony na ponad siedmiu tysiącach wysp i wysepek, stanowiący mozaikę kultur i grup etnicznych. Tomasz Owsiany w reportażu „Pod ciemną skórą Filipin” dzieli się doświadczeniami.

Reklama

Mieszkał w kolonii karnej i w rezydencji multimilionera. Dotarł do obozu partyzantów na wyspie Mindanao i nocował z uchodźcami. W San Fernando poznawał kulisy i kluczowe postaci słynnej na cały świat krwawej drogi krzyżowej, a w regionie Talalora na wyspie Samar szukał praktyk czarnej magii barang i kulam. Po tygodniu walki z lokalnym tabu dotarł do szamana, który odsłonił przed nim swoją historię i warsztat. Owocem niezwykłej wyprawy podróżnika Tomasza Owsianego jest reportaż „Pod ciemną skórą Filipin”: jedna z pierwszych pozycji na polskim rynku wydawniczym poświęconych temu krajowi, przekrojowy, a jednocześnie dogłębny opis fascynującego archipelagu.

Spędził czas wśród rybaków na wybrzeżach spustoszonych przez tajfuny, ale i wśród filipińskich elit. Z poszukiwaczem skarbów docierał do zapomnianych, pojapońskich tuneli, odnajdując wskazówki prowadzące do skarbu generała Yamashity. Na wyspie Mindanao, dzięki kontaktom otrzymanym od zaprzyjaźnionych wodzów plemiennych, dotarł do górskiego obozu grupy paramilitarnej NIPAR, oskarżanej o zbrodnie na lokalnej ludności plemiennej. Poznał również byłych członków komunistycznej partyzantki NPA (uważanej przez Unię Europejską za organizację terrorystyczną), zaś w miejskim więzieniu odbył rozmowę z jednym z jej przywódców i ideologów.

Decydując się na ośmiomiesięczną, samotną wyprawę przez azjatycki archipelag, Tomasz Owsiany przyjął dwa założenia. Po pierwsze: spróbuje zobaczyć możliwie jak najpełniejszy obraz współczesnych Filipin, pobrać próbki wielu światów, które się nań składają. W rezultacie odwiedził wybrane społeczności we wszystkich regionach kraju, żył wśród sześciu filipińskich plemion i dziesięciu grup etnicznych. Zrezygnował z atrakcji turystycznych, od razu wykreślił z planu podróży białe plaże Boracayu, ryżowe tarasy w Banaue i pozostałe miejsca, które zmieniły się w komercyjny produkt. Po drugie: postanowił, że wszystkie przyzwyczajenia pozostawi na lotnisku i spróbuje żyć po filipińsku. Jeszcze przed wyjazdem nauczył się języka tagalskiego, a od pierwszego dnia starał się dostosować do miejscowych standardów i uczestniczyć w codziennym życiu odwiedzanych miejsc. Wyrabiał węgiel, uprawiał zbieractwo, orał bawołami ryżowiska i brał udział w świętach i rytuałach. Żuł betel, budował tamy, zbierał małże i maniok. Zależało mu, żeby odwiedzane miejsca poczuć i zrozumieć. W rezultacie wzajemna egzotyczność szybko zaczęła się zacierać. Coraz częściej ktoś zostawiał mu dziecko pod opiekę, dawał pakunki do noszenia i pozwalał krzątać się po kuchni.

Autorowi udało się przeprowadzić cenne wywiady oraz dziesiątki zwykłych, szczerych rozmów z ludźmi, którzy rzadko mają bliski kontakt z przybyszami z zewnątrz. Zgromadzone doświadczenia ukazują w tekście nieeksportową twarz dzisiejszych Filipin. Pozwalają również podjąć próbę odpowiedzi na pytanie, jak przeobrażają się tamtejsze rdzenne kultury pod wpływem nowoczesności. Ale ambitne założenia podróży nie oznaczają śmiertelnej powagi opowiadania. W historii tej nie brak humoru czy anegdot wypływających wprost z filipińskiej rzeczywistości.

Przez półtorej godziny mężczyźni na zmianę nieśli ciało przez las i zielone polany. Wśród zboczy, wodospadów i poletek dojrzewającego ryżu kintuman, którego zbiór wyznaczał cykl życia zmarłego staruszka. Trudno byłoby wyobrazić sobie piękniejszą scenerię ostatniej drogi. Najmłodszy syn trzymał się dzielnie, więc postanowiłem zapytać go wprost:
– Kuya, jak ty psychicznie znosisz ten smród, wiedząc, że to ciało twojego ojca?
– Znoszę. Dla nas to normalne. Poza tym to dobrze, że ojciec cuchnie.
– Jak to?
– To oznacza, że tato nie jest zachłanny. Ten smród to jego błogosławieństwo, którego nam udziela. Mówiłem ci, że zanim jego ciało spocznie w grobie, dusza jest wśród nas, prawda? Z Bogiem złączy się po pogrzebie, a teraz jeszcze jest z nami.

[fragment książki]

Czytaj również:  Święty spokój w Beskidzie Niskim