//„Shantaram”, czyli boży pokój

„Shantaram”, czyli boży pokój

Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami powieść „Shantaram” to nadzwyczaj niezwykła, barwna i dynamiczna lektura, o podróży przez życie, o ludziach, którzy na zawsze je zmieniają, o ludzkim losie, który przynosi ciągłe zmiany, o zmianach, które rodzą przyzwyczajenie i miłość, o miłości, która budzi się nagle i nigdy nie gaśnie, o przyjaźni, która pomaga i ratuje, o poświęceniu, odwadze i odkupieniu.

Advertisements

„Kiedy jesteśmy młodzi sądzimy, że cierpienie to coś, co ktoś nam może zdać. Kiedy przybywa nam lat wiem już, że prawdziwe cierpienie mierzy się tym, co nam odebrano”

„Shantaram” nie jest autobiografią, lecz powieścią, literacką fikcją. Jeśli jednak czyta się ją jako moją autobiografię, to dla mnie wielki komplement”, powiedział w jednym z wywiadów jej autor. Przeczytawszy tę książkę aż trudno uwierzyć, że choć niewielka część opisanych przygód zdarzyła się naprawdę — i do tego jednej osobie!

Powieść Gregorego Davida Robertsa to opasły, 800-stronnicowy tom, a i tak trudno uwierzyć, że zmieściły się w nim wszystkie wątki, historie, opisy i bohaterowie. „Shantaram” jest bowiem równie barwna, co jej okładka.

To książka, w której „widzimy” żywe i egzotyczne kolory Indii,”czujemy” zapachy i smaki indyjskiej kuchni, „dotykamy” materiału sari i lungi, oraz „słyszymy” muzykę Orientu, a asymilacja głównego bohatera nas zdumiewa.

Książka każe nam zastanowić się nad wieloma ważnymi sprawami, takimi jak dobro i zło, bogactwo i bieda, niesprawiedliwość i nierówność na świecie, ale i nad tym kto rządzi światem i na ile jest to wynik dążenia jednostek do władzy, a na ile nieokiełznane pragnienie władzy, pieniędzy i potęgi. I na ile zwykły człowiek może kształtować swoje życie? Czy mamy wybór? Czy jesteśmy tylko igraszką w rękach większych?
Czy Bóg istnieje? Co jest złem, a co dobrem?
Wszystkie te wywody wplecione są delikatnie, subtelnie, nie naruszając dynamicznej konstrukcji powieści. Najciekawsza jest ewolucja samego bohatera — autora — który pod wpływem filozofii i kultury hinduskiej z awanturnika staje się shantaramem, „pokojem bożym”.

Książka jest opasła, co wielu może zniechęcać już na starcie. Dodatkowo język autora jest specyficzny, mamy bowiem przykład człowieka z tzw. Zachodu, który próbuje zrozumieć i nauczyć się kultury i ideologii Wschodu, momentami więc mamy przerost mistycyzmu nad logiką, co niektórych może nużyć,

Osobiście nie nudziłam się w trakcie lektury, połknęłam tych ponad 800 stron w cztery dni i z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, kto lubi czytać i interesuje się choć trochę Wschodem, Indiami, egzotyką tamtych rejonów.

Ocena: 4/6

Gregory David Roberts, „Shantaram”, Wydawnictwo Marginesy, 2016

Czytaj również:  Nadchodzi Festiwal Skrzyżowanie Kultur