//Szklane domy w Zachęcie

Szklane domy w Zachęcie

„Przyszłość będzie inna” – w warszawskiej Zachęcie trwa wystawa poświęcona dwudziestoleciu międzywojennemu.

Niepodległościowe przemiany pokazuje jednak inaczej, niż można oczekiwać. Nie porównuje wyłącznie artystycznych postaw ani nie eksponuje aspiracji oficjalnych elit młodego państwa. Skupia się na tematach społecznych, inspirujących awangardowych twórców sztuki, architektury, wzornictwa, fotografii, teatru, filmu. Na ich dążeniach do naprawy świata, często o charakterze idealistyczno-utopijnym.

Znamienne, że gdy przywołuje Katarzynę Kobro, to nie jako rzeźbiarkę, ale projektantkę nowoczesnego przedszkola o modernistycznej, pełnej światła architekturze, która jednak ma też wiele cech wspólnych z jej abstrakcyjnymi kompozycjami przestrzennymi. Sporo miejsca poświęcono właśnie nowej architekturze, zwłaszcza mieszkaniowej, która miała poprawić warunki życia robotników, jak modelowe osiedla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej WSM na Żoliborzu i Rakowcu, zaprojektowane przez Helenę i Szymona Syrkusów.

Jednocześnie wystawa opowiada o emancypacji niedostrzeganych wcześniej grup społecznych: robotników, kobiet, dzieci, mniejszości narodowych. O postulatach formułowanych przez nich samych i działaniach w ich imieniu społeczników takich jak Janusz Korczak.

Podtytuł wystawy brzmi „Wizje i praktyki modernizacji społecznych po roku 1918″. – Chociaż wystawa jest historyczna, zamykająca się w dwóch dekadach, to staramy się wydobyć wątki i postawy aktualne, ciekawe dla nas i dziś, wciąż żywe w debacie publicznej – mówi kuratorka Joanna Kordjak.

Kuratorka poleca także książkę towarzyszącą wystawie „Szklane domy” nawiązującą w tytule wprost do Żeromskiego. I wyjaśnia: – Szklane domy to metafora, która dobrze opisuje okres dwudziestolecia, bo to jest czas budowanie pewnych utopii.

A sama wystawa akcentuje, że optymizm modernistycznych utopii przenikał lata 20., gdy przełom lat 30. wraz z ogólnoświatowym gospodarczym kryzysem zaostrzał walkę społeczną i nastroje katastroficzne, co widać choćby w linorytach Bronisława Wojciecha Linkego z cyklu „Śląsk.”

Wystawa nie zamienia się jednak w socjologiczny traktat. Emocji i dynamiki dodają jej przedwojenne filmy lub ich fragmenty. To często unikatowe materiały. Tematyka społeczna łączy się w nich z nowatorskimi eksperymentami. A nieraz to one prowadzą, jak w awangardowym filmie „Przygody człowieka poczciwego” (1937) Franciszki i Stefana Themersonów.

Z kolei otwierający wystawę film „Mir kumen on” (Droga młodych; 1936) w języku jidysz Aleksandra Forda zrealizowany został na zamówienie dyrektora sanatorium dla dzieci zagrożonych gruźlicą w Miedzeszynie. Miał pomóc w zebraniu środków na finansowanie placówki w czasach kryzysu finansowego.

Natomiast z dramatu „Strachy” Eugeniusza Cękalskiego i Karola Szołowskiego z 1938 r. (obecnie film jest w rekonstrukcji cyfrowej) według popularnej powieści Marii Ukniewskiej, na wystawie w Zachęcie przywołano tylko jedną scenę kubistyczno-mechanicznego tańca, symbolizującego film jako maszynę przyszłości.

Wystawa czynna do 27 maja

Czytaj również:  Beksiński we Wrocławiu